Rozdział 1


Przemierzałem korytarze szkoły idąc w kierunku, w klasy której miałem mieć pierwszą lekcję. Prowadził mnie mój nowy wychowawca - wysoki mężczyzna na oko koło trzydziestki. Zatrzymał się przed drzwiami jednej sal i zwrócił się twarzą w moją stronę z miłym uśmiechem. Wokół jego przymrużonych oczu pojawiły się zmarszczki i mimochodem zauważyłem, że dodają one mężczyźnie uroku. Prawdopodobnie próbował mi w ten sposób dodać otuchy, a potem otworzył drzwi i wszedł do klasy, nakazując mi gestem bym za nim poszedł. Gdy nauczyciel pojawił się w sali cała wrzawa którą przedtem mogłem usłyszeć zza zamkniętych drzwi ucichła. Stanąłem wraz z wychowawcą na podwyższeniu gdzie stało jego biurko.
— Dzień dobry – odezwał się i nie czekając na odpowiedź klasy kontynuował – Dzisiaj przyprowadziłem waszego nowego kolegę. Mógłbyś zapisać swoje nazwisko na tablicy i przedstawić się?
Odwróciłem się tyłem do klasy i złapałem za kredę. Uniosłem rękę i zacząłem kreślić swoje nazwisko oraz imię na tablicy. Gdy skończyłem po klasie rozszedł się szmer zaciekawionych głosów[1]. Znów zwróciłem się twarzą do pozostałych uczniów i powiedziałem:
— Nazywam się Koori Minoru. Przeprowadziłem się tutaj z Okinawy. Proszę traktujcie mnie dobrze[2]. – po czym skłoniłem się.
— Możesz usiąść w drugiej ławce od okna – Usłyszałem głos pana Noyi.
            Zszedłem z podwyższenia i usiadłem na wskazane miejsce, prowadzony przez zaciekawione spojrzenia. Nauczyciel rozpoczął lekcję wychowawczą i przewodnicząca klasy zajęła jego miejsce na podwyższeniu, a mężczyzna z krótkim „dasz sobie sama radę” opuścił klasę zostawiając nas samych. Dziewczyna uporała się ze wszystkim w niecałe dwadzieścia minut, pozostawiając tym samym prawie tyle samo czasu wolnego. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w klasie znów podniósł się gwar podnieconych głosów. W całym szumie mogłem na przemian usłyszeć słowa „festyn”, „kawiarenka”, „koncert” i inne związane ze zbliżającym się festynem jesiennym o którym poinformowała ich dopiero przewodnicząca. Z drugiej strony mogłem usłyszeć swoje imię i nazwisko w co drugiej rozmowie. Wśród dziewczyn z tego co zauważyłem wraz z moim nazwiskiem padały epitety jak „śliczny”, „słodki”, „przystojny” i wiele innych wychwalających moją domniemaną urodę, z czego nie byłem specjalnie zadowolony. To mogło tylko oznaczać, że w ciągu kilku dni otrzymam więcej wyznań miłosnych niż mógłbym zdzierżyć.
            Po chwili do mojej ławki podeszła przewodnicząca.
            — Cześć nazywam się Sasaki Kazumi, jak już pewnie zauważyłeś jestem przewodniczącą klasy. Miło mi się poznać.
            — Hej. – odparłem miłym tonem.
— Koori-kun czy już wybrałeś sobie kółko pozalekcyjne na które będziesz uczęszczać? W naszej szkole jest obowiązkowe, by każdy uczeń na jakieś chodził. – spytała miłym tonem. Jej głos był melodyjny i cichy. Teraz zwróciłem większą uwagę na jej wygląd. Dziewczyna miała wyraźnie korzenie z zachodu. Jej oczy nie miały charakterystycznego azjatyckiego wyglądu no i były ciemno-niebieskie. Jej czarne włosy, nie były całkiem proste tylko delikatnie się falowały. Musiałem przyznać, że wyglądała bardzo ładnie.
— Jeszcze nie. Po prawdzie nie miałem zbytnio okazji nawet dowiedzieć się jakie kółka są dostępne. – odpowiedziałem szczerze.
— Och – wyrwał jej się jęk dziwienia. Przysunęła krzesło do mojej ławki i usiadła naprzeciwko mnie.
— Więc mamy kilka kółek sportowych, na przykład: tenisa stołowego, siatkówki i Yakyū – zrobiła przerwę dając mi ewentualny czas na deklarację.
— Nie nadaję się do sportu
— Mamy kółka logistyczne związane z shougi, Igo i tego typu tam rzeczami, powiem szczerze, że mało osób na nie uczęszcza i nie cieszą się wielkim zainteresowaniem – znów na mnie spojrzała, a ja kiwnąłem głową na znak, że również nie jestem zainteresowany.
— No i zostały kółka artystyczne. Mamy muzyczne i tutaj muszę wspomnieć, że ten klubik dzieli się na dwie grupy – tych od muzyki klasycznej i rockowej. Mamy też klub malarski. No właściwie ogólnie związany z malunkiem i rysunkiem, ale też można rzeźbić. No i fotograficzny. To wszystkie jakie mamy.
— Myślę, że zapiszę się do klubu muzycznego. – odparłem po chwili zastanowienia.
— O to świetnie, tak się akurat składa, że mają spotkanie po dzisiejszych zajęciach. Z tego co wiem, to będą coś omawiać, to będą wszyscy członkowie o tej samej godzinie, więc najlepiej żebyś poszedł od razu po naszych lekcjach. – Uśmiechnęła się ciepło i wstała odkładając krzesło na miejsce.
— Jasne, dzięki za informację – mruknąłem cicho.
Niemal cały dzień spędziłem co chwilę zagadywany przez uczniów mojej klasy. Niektórzy tylko chcieli się przywitać, aczkolwiek całkiem spora grupa (zwłaszcza chłopaków) starała się mnie zmusić do rozmowy, niektórzy z nich zachowywali się jakby mnie znali od dawna robiąc sobie żarty z mojego imienia. Te rozmowy męczyły mnie niemal jak bieg w maratonie. Nigdy nie byłem dobry w nawiązywaniu kontaktów, już nie wspominając ogólnie o prowadzeniu rozmowy.
Na moje szczęście zadzwonił dzwonek obwieszczający koniec lekcji i tym samym, koniec męczących rozmów (przynajmniej jak na jeden dzień). Zanim wyszedłem z sali i pożegnałem się z resztą klasy zatrzymałem Sasaki z pytaniem o drogę do salki koła muzycznego. Wyszedłem z pomieszczenia i udałem się schodami w dół w kierunku sali gimnastycznej, przy której mieściła się aula przystosowana do gry na instrumentach. Drzwi były szeroko otwarte, więc nie męcząc się z pukaniem po prostu wszedłem do pomieszczenia.
— Przepraszam za najście, przyszedłem zapisać się do klubu. – powiedziałem głośno i wyraźnie tak by osoby siedzące w środku zwróciły na mnie swoją uwagę, ponieważ wszyscy byli pogrążeni w rozmowie, choć lepszym określeniem byłoby powiedzenie, że się kłócili.
Jak jeden mąż sześć par oczu zwróciło się w moją stronę, a w pokoju nastała cisza. Zauważyłem, że chłopakowi z pofarbowanymi (wbrew zasadom szkoły) na niebiesko włosami aż zaświeciły się oczy. Poderwał się gwałtownie z krzesła, podszedł do mnie szybkim krokiem i złapał mnie za ramiona.
— Co lubisz grać? – zapytał wyraźnie podekscytowany.
— Za blisko – niemalże warknąłem na chłopaka niezadowolony jego zachowaniem. Co to jest za dzikus? – pomyślałem zdegustowany.
Posłusznie odsunął się, nie zrażony moim tonem i dalej wyczekiwał mojej odpowiedzi. Ignorując tymczasowo jego pytanie, postanowiłem mu się przyjrzeć. Podobnie do mnie był ubrany w lekką wersję mundurka szkolnego, czyli białą koszulę (w jego przypadku była podwinięta do łokci), swetrową kamizelkę w kolorze khaki, materiałowe spodnie oraz brązowe półbuty. Na prawym nadgarstku miał założoną bransoletę z kolcami, na lewej natomiast nosił skórzaną pieszczochę z metalową czaszką po środku. Przyglądając się jego twarzy zauważyłem, że w lewym uchu ma indrustrala, w prawym natomiast średniej wielkości tunel. Był wysoki, co najmniej o pół głowy ode mnie wyższy, dobrze zbudowany, co można było wyraźnie zobaczyć po jego rękach, na których wyraźnie rysowały się mięśnie.
— Ryuu-kun nie rzucaj się na ludzi, mogłeś go wystraszyć. – odezwała się jedyna dziewczyna w całym towarzystwie.
— Mogę grać wszystko – odpowiedziałem na pytanie niebieskowłosego chłopaka.
Ryuu niemalże zapiszczał z ekscytacji i odwracając się do chłopaka przy którym do niedawna siedział  niemalże wykrzyknął:
— Bierzemy go!
Brązowowłosa dziewczyna tylko zachichotała, a potem zwróciła do chłopaka.
— Może chociaż damy mu kartę zgłoszeniową? A jeszcze lepiej – najpierw mu się przedstawmy – zaproponowała.
— Ja pierwszy! Watanabe Ryuu, 3E. Gram na gitarze elektrycznej. – Cóż z jego włosami tylko tam mógł trafić[3].
— Ito Asuka, 3A. Gram na skrzypcach — powiedziała spokojnie czarnooka dziewczyna, chodząca do tej samej klasy co ja.
— Natsumoto Hayate, 2B. Gram na fortepianie. — tym razem skupił na sobie uwagę cichy młodzik siedzący przy Asuce.
— Kimura Sho, 3C. Gram na perkusji — odezwał się czarnowłosy chłopak, najpewniej przyjaciel smoka[4]
— Shibata Tatsuya, 3C. Bas — wymruczał zmęczonym głosem nastolatek siedzący trochę za Sho. Wyróżniał się odcieniem swoich rudych włosów, zupełnie jakby ktoś je  pomalował ogniem. Najdziwniejsze było to, że wyglądały na naturalne.
— Ushijima Masahiro, 3B. Gram na flecie poprzecznym — w głosie młodzieńca pogrywała wywyższająca nuta. Na wstępie poczułem się jakby próbował mi pokazać gdzie moje miejsce. Jego poza też była dziwna. Mimo że mi się przedstawiał siedział do mnie bokiem wyprostowany jak struna i miał dziwnie podniesiony podbródek. To wszystko dopełniały założone na piersi ręce. Księciunio[5] się trafił.
— Em… Koori Minoru klasa 3A. Umiem grać na fortepianie oraz gitarze elektrycznej i klasycznej. Miło mi was poznać.
Watanabe przysunął mi krzesło obok siebie, zajmując swoje wcześniejsze miejsce.
— Tutaj masz formularz. – W moim kierunku powędrowała kartka podana przez Kimurę.
Podczas wypełniania formularza miałem trochę czasu by przyjrzeć się reszcie osób znajdujących się w pomieszczeniu.
Dziewczyna miała brązowe włosy sięgające jej do łopatek. Jej oczy były duże i ciemno-brązowe. Na sobie miała oczywiście mundurek. Nie zauważyłem by nosiła jakąś biżuterię. Była niska co mogłem zauważyć nawet gdy siedziała na krześle. A może to przez to, że siedzi otoczona przez wysokich chłopaków?
Chłopak siedzący obok niej – Hayate chyba był mojego wzrostu, ale nie byłem tego pewny. Jego oczy i włosy wydawały się być jednakowego koloru. Na sobie miał założoną bardziej wizytową wersję mundurka. Marynarka, biała koszula, materiałowe spodnie i brązowe półbuty. Nie wyróżniał się niczym szczególnym.
Kimura siedzący obok niebieskowłosego był chyba tak samo wysoki jak Smok albo nawet od niego wyższy. Jego oczy były piwne, a włosy czarne jak smoła. Też miał lekką wersję mundurka, a na jednym palcu u prawej ręki miał założony sygnet.
Siedzący za nim chłopak o płomiennych włosach wydawał się jakby znudzony całym tym spotkaniem był zdecydowanie niższy od dwóch poprzednich chłopaków. Poza jego znudzonym wyglądem i rudymi włosami nie było niczego co przyciągnęłoby moją uwagę.
Ostatni z chłopaków wyglądał gburowato i butnie. Miał wysoko podniesioną głowę ze starannie ułożonymi jasnobrązowymi włosami. Jego czarne oczy, były zimne jak lód. Całą swoją postawą pokazywał, że czuje się lepszy od innych osób siedzących w pomieszczeniu.
W końcu po skończonych oględzinach wyglądu przyjrzałem się bliżej kartce którą mi podali. Zacząłem wypełniać długopisem pola w formularzu. Szybko się z nim uporałem i oddałem go spowrotem do czarnowłosego. Ten spojrzał na nią, a potem odłożył ją na stojący przed nim stolik.
— Aleś się rozpisał – sarknął wskazując na kartkę podbródkiem. — Nie odpowiedziałeś dlaczego chcesz dołączyć do klubu.
— Myślałem, że to logiczne – odparłem zmęczonym głosem. Chciałem to jak najszybciej zakończyć i wrócić w końcu do domu.
— Najwidoczniej dla mnie nie. – W jego głosie wyraźnie mogłem usłyszeć, że mnie prowokuje.
— To zapisy do klubu muzycznego, czy przesłuchanie? – warknąłem wyczerpawszy swoje pokłady dobrego zachowania na jeden dzień.
— Hehe, już go lubię – Usłyszałem śmiech Ryuu.
— Dobra, co to za różnica – odezwał się rudzielec. — Najważniejsze jest, że chce grać. Teraz pozostaje pytanie tylko co chcesz grać? Klasykę czy rocka?
Spojrzałem na oba obozy i zdecydowałem się wybrać mniejsze zło.
— Rocka.
— To super, bo akurat nam brakuje drugiej gitary. No i mam jeszcze jedno pytanie: umiesz może śpiewać? – znów głos zabrał Sho.
— No trochę potrafię – odparłem z lekkim wahaniem.
— W takim razie widzimy się za tydzień, na próbie. Weź swoją gitarę jak masz. I Jak chcesz to możesz już iść. I tak dzisiaj już nie będziemy grać.
— Okej, w takim razie do zobaczenia. – powiedziałem ucieszony i wyszedłem z sali. Przebrałem buty w szatni i ruszyłem do domu.
Gdy wróciłem jak zwykle nie zastałem mojej matki. Nie kłopocząc się z niczym specjalnym do jedzenia, zrobiłem sobie szybkie kanapki, odrobiłem zadania domowe i położyłem się spać.




[1] Imię głównego bohatera w zależności od użytych znaków można tłumaczyć jako „owoc” lub „prawdę”
[2] Charakterystyczny zwrot grzecznościowy używany podczas zawierania nowych znajomości bądź przy przedstawianiu się komuś jap. „Douzou yoroshiku onegaishimasu”
[3] W Japonii segregację klas oznacza się za pomocą alfabetu rzymskiego od „A” do „E”, gdzie w klasie „A” znajdują się najlepsi uczniowie z danego roku, a w „E” najgorsi, pod różnym względem np. zachowania, ocen, wyglądu czy z powodu niestosowania się do regulaminu szkolnego. W tym systemie uczniowie cały czas się przemieszczają. Na koniec semestru odbywa się w każdej klasie test i w zależności od otrzymanego wyniku uczeń może dostać się do klasy o lepszym stopniu bądź spaść na gorszy.
[4] „Ryuu” oznacza „duszę smoka”
[5] Tej postaci specjalnie dałem imię znaczące „po prostu książę”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz